Vores Verden

Nasz Tydzien Zlotowe na Terenie Vores Verden

Nasz zlot rozpoczął się o 3:00 godzinie rano jak wtaliszmy zeby spakowac sie na autobus. Kazdy byl zmeczony ale jus o 4:15 wyruszylismy. Na autobusie bylo bardzo cicho bo kazdy spal. Na 8:00 dojechalismy do Tim Horton’s na sniadanie i zeby zmienich autobus. Jak kazdy zjadl i spakowal sie wyechalismy znow. O 11:00 dotarlismy do Tamaracouta. Po administracji musielismy wiejsc pod wielka gure (Mt.Everest) zeby dostac sie na nasz teren zlotowy. Jak juz odlozylismi nasze plecaki musilismy znalesc miejsca gdzie moglismy rostawic nasze niamioty. Jak juz znalezlismy kilka dobrych miejsc zaczelismy roztawac niamoty, pod koniec dnia zabraklo nam czasu zeby zbudowac prycze, to tamtej nocy musilismy spac na ziemi.

Na drugie dzien po spaniu na ziemi wstalismy o 7:00 rano i rospoczal sie dzien. Czaly dzien byl pelny pionerki aby nasz oboz rostawic; pracowalismy nad pryczami i zrobilismy miejsce na ognisko. Tez byla msza dla calego zlotu, i moglismy zobaczyc ile ludzi bylo tam i ich spotkac. Po dlugim dniu pionerki znow byl czas na spanie na brudnej ziemi.

Trzeci dzien i juz wyciaczka do Ottawy. Obudzilismy sie o 5:00 rano aby dojsc na aubtobus gdzie bylismy z harcerkami z hufcu baltyk, z wielkiej brytani. Byle wycieczki do muzeach histori i wojny. Znowu na autobusie, pojechalismy do centrum Ottawy. podzieli nas na grupy i mielismy godzine aby pochodzic i odwiedzac centrum sami. Na rynku byl jeden pan ktory spredal warzywa i kupilismy od niego cucumba. Po tym pojechalismy do parku w Ottawie. Mieli tam hamburgery i frytki. Po dobrej kolaci, stawialismy sie na wspolne ognisko. Na ognisku siedzielismy na mokrej ziemi, ale i tak bylo fajnie. Szybko sie zkonczylo bo musilismy wrocic do Tamaracouta przed 11:00, ale harcerki kontynowaly ognisko na autobusie i nauczyli nas nowa piosenke: Alfabet Morsa.

Na nastempny dzien znow wrocylismy do pionerki, ale tym czasem tez bylyu pierwsze konkursy. Dzis skoncylismy nasze ognisko, jadalnie, i prawie prycze. byly konkursy na roztawianie namiotow i pierwsza pomoc. Oby dwie konkursy byly bardzo dobrze zkonczone. Tez, pompa na wode na gore zepsula sie, no to musilismy niesc wode od dolu, na sama gore kazdy raz. Niektore z nas zbudowalo czolg na ognisko meskie. Jeden zastep poszedl spac o 1:00 bo chcieli skonczyc swoje prycze i nie spac na ziemi.

Znowu, dzien. Jeden z zatepow mial dzisiaj bieg konkursu orientacji przez cala poldniowke. Na biegu bylo bardzo goraco i stacje byly rozdzielone bardzo daleko od siebie. Aby dojsc od stacji do stacji trzeba bylo pojsc pod wielka gore, pod komiec biegu bylismi bardzo zmeczeni i chcieli spac. W czasie biegu, inne zasptey byli na sluzbie albo robili rozance. Po obiedzie, poszlismy do portu aby poplywac, i potem mielismy gre siatkowki na plazy. Tej nocy, mielismy ognisko z harcerkami z wielikiej brytani, ale zaczelo padac, to ucieklismy pod tarpe innego obozu, i za niedlugo, chyba 6 obozow tam spiewalo, bylismy jedyne ognisko ktore spiewaly na calym zlocie!

Nastepny dzien byl dzien olimpiady. Byly konkursy plywania, biegania i sztafeta obych, i druga czesc mielismy siatkowke, dwa ogniw (matka) i pilka nozna. zdobylismy dobre miejsca i wiele z nas dotarlo do polfinalow, ktore byly za tydzien.

Czuwaj!

Daniel Romanczuk, wyw.

Marek Krzyzanowski, wyw.

Tomek Ostrowski, cw.

Drugi Tydzien Zlotowy na Terenie Vores Verden

Odwiedziny byly w Niedziele. Duzo rodzicow przyszlo na msze rano, ktora trwala cztery godziny. Nasz oboz zorganizowal regaty na jeziorze i bylo fajnie ogladac. Tez byl kiermasz na glownym placu aby kupic jakies rzeczy z innych krajow. Bylo wspolne ognisko wieczorem z rodzicami na tym placu.

W poniedzialek, mielismy gre terenowa z harcerzami z Chicago. Po grze, poszlismy do plazy i moglismy albo pojsc na zaglowkach albo na kayakach, i mielismy czas poplynac na jeziorze. Za jakis czas, nasz ulubiony Dewey (Konrad Dabrowski), przyszedl zawolac alarm mundurowy. Dobrze nam sie udalo, i poszlismy na ognisko.

Nastepnym dniu, mielismy finaly na olimiady. Niektorzy wygrali jakies miejsca i zdobyli unkty na oboz. Potem mielismy zajecia z harcerkami i bylismy na plazy caly dzien.

W srode, pojechalismy do Montrealu na wycieczke. Autobus wyjechal o 6:30, i moglismy pospac na drodze. W Montrealu mielism nosic zolta koszulke i mielismy gre “INO”, jak scavenger hunt. Moglismy sami kupic obiad i wedrowalismy po roznych stacjach w miescie. Po grze, wsiedlismy na autobusy aby dojsc na wielkie pole na kolacje i ognisko.

Wstalismy rano i poszlismy na plaze zpotkac harcerki aby pojsc na wedrowke. Na celu byl wodospad gdzie moglismy odpoczac, porozmawiac i miec fun. Po wodospadzie, poszlismy zpowrotem na plaze pojsc na canoe. Po obiedzie poszlismy na pole aby zrobic grupowe zdjecia i ogladac harcerstwo ma talent.

Czuwaj!

Daniel Romanczuk, wyw.

Marek Krzyzanowski, wyw.